Jaki uczeń, taki obywatel

Zasób wiedzy i umiejętności oraz charakter kształtujemy w sobie już od najmłodszych lat. Na początku w domu, gdzie wzorcem są rodzice, dziadkowie i starsze rodzeństwo. To właśnie od nich dowiadujemy się co nam wypada, a  co nie. Rodzina wpaja nam podstawowe wartości moralne, które później pozwolą współdziałać w społeczeństwie. Kolejnym etapem kształtowania swojej świadomości i umiejętności jest szkoła. To właśnie w szkole dzieci podejmują swoje pierwsze samodzielne decyzje, uczą się pracy i działania w grupie,  zdobywając wiedzę i doświadczenie wykorzystywane w późniejszych latach. Szkoła w dużej mierze rozwija nasze predyspozycje i umiejętności, które służą nam na co dzień w dorosłym życiu. Nasi przodkowie już wcześniej zwracali uwagę na istotną rolę edukacji i dobrego wychowania. Najlepiej obrazują to słowa Jana Zamoyskiego: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowane…Nadto przekonany jestem, że tylko edukacja publiczna, zgodnych i dobrych robi obywateli.”

W całym tym systemie ogromną rolę odgrywają nauczyciele, którzy kształtują i inspirują młode umysły. Pedagodzy, do których powinniśmy mieć zaufanie i szacunek – w końcu to właśnie im oddajemy pod opiekę nasz najcenniejszy skarb– dzieci. To właśnie nauczyciele stali się ostatnio przedmiotem „gorącej” publicznej debaty, a dokładniej ich postulaty podwyższenia płac. Komentarzy i „dobrych rad” na ten temat udzielają przedstawiciele partii rządzącej. Według szefa gabinetu prezydenta „nauczyciele nie mają obowiązku życia w celibacie”, sugerując korzystanie z programu 500 plus w ramach podwyżki zawodowej.  Natomiast szef Gabinetu Politycznego Premiera stwierdził, że między pensją nauczyciela dyplomowanego a posła jest niewielka różnica. Nie pytajcie mnie państwo skąd rządzącym do głowy przychodzą takie pomysły i wyliczenia. Jak widać ich słowa wpisują się w stwierdzeniejednego z pisarzy, że: „uniwersytet  rozwija wszystkie zdolności, między innymi głupotę”.

Bez względu na opinie, wyliczenia, solidna i efektywna praca powinna być przyzwoicie wynagradzana. Nauczyciele jako grupa zawodowa dziś mogą czuć się potraktowani niesprawiedliwe względem innych zawodów. Obecnie ich płaca obliczana jest na podstawie tzw. godzin dydaktycznych, a nie na faktycznym czasie pracy. Nie liczy się czas poświęcony na poprawianie prac pisemnych uczniów, przygotowanie środków dydaktycznych i merytoryczne przygotowanie do zajęć, udział i przygotowanie konferencji, szkoleń oraz konsultacji z rodzicami. Nauczyciele nieustannie muszą doskonalić swoją wiedzę i umiejętności przede wszystkim  na własny koszt. Dziś nie tylko zwiększają swoje kompetencje, ale podejmują inne działania zarobkowe, by móc utrzymać rodzinę.Zawód nauczyciela wiąże się z dużą odpowiedzialnością cywilno-prawną, która jest nieadekwatna do wynagrodzenia. Oczywiście zgodzę się z argumentem, że podwyżki powinny być uzależnione od efektów pracy dydaktyczno-wychowawczej, sukcesów uczniów i wysokiej zdawalność egzaminów stanowiącej najlepsze świadectwo zaangażowania nauczyciela, ale nie tylko. W tym miejscu warto wspomnieć, że za rządów Platformy Obywatelskiej miedzy 2008r. a 2012r. podnieśliśmy płace nauczycielom o 50 proc.

Myślę, że wielu z nas odnosi wrażenie, że rządzącyobniżają godność nauczycieli i statusu edukacji jako wartości, w którą należy inwestować. Brakuje nam programu i strategii, które definiowałyby system nauczania na najbliższe 10 – 20 lat. Inne państwa stawiając na innowacyjność, rozwijają swoją ofertę oświatową. Zamiast dbaćo rozwój i doskonalenie kompetencji zawodowych, które pozwolą efektywniej przygotować uczniów do życia w dzisiejszym świecie,Ministerstwo Edukacji robi krok w tył. Likwidując gimnazja, wprowadzając zmianowy system prowadzenia zajęć dydaktycznych w szkole,doprowadzonodo chaosu i zamieszania. Brakuje dialogu i wsłuchania się w głosy nauczycieli i samorządów, którzy chcą stworzyć szkołę na miarę XXI wieku. Brakuje dialogu który nie jest jedną z opcji,a koniecznością. Wszyscy więc powinniśmy się wsłuchaćw słowa Jana Pawła II, że „nie ma większego bogactwa w narodzie nad światłych obywateli”.

Myślę ,że wszyscy jesteśmy świadomi, że kwestia godnej nauczycielskiej pensji, dotyczy każdego z nas. Czy mamy pozwolić na to, żeby nasze dzieci były edukowane przez źle opłacanych pedagogów, którzy tracą sens swojej pracy? Czy chcemy, aby do tego wyjątkowego zawodu szli najlepsi z najlepszych? Od kogo, jak nie od nich zależy, jak nasze dzieci poradzą sobie w dorosłym życiu? Czy dobro tego, co dla nas najdroższe leży nam na sercu? Z tymi pytaniami zostawiam państwa, ale myślę, że odpowiedź na nie jest oczywista.