Energetyczna telenowela

Każdy z nas lubi obejrzeć dobry serial z ciekawą fabułą. Liczyliśmy  na wciągające odcinki pt. „Mądra restrukturyzacja górnictwa”, „Brak likwidacji kopalń”, „Brak likwidacji miejsc pracy w górnictwie”, „Zakaz importu węgla z Rosji”, „Tania energia”. Z początku zapowiadało się dobrze, kiedy reżyser i aktorzy realizowali napisany przez poprzedników scenariusz. Później odkrywaliśmy, że reżyser realizuje własne pomysły, a aktorzy nie dorośli do swojej roli. Spójrzmy jak serial przerodził się w telenowelę energetyczną, aby finalnie zostać operą mydlaną.

Przez prawie cztery lata rząd PiS stworzył monopol wytwórców energii i spółek paliwowych, które nam, Polakom dyktują ceny. Zlikwidowano więc możliwość wyboru najtańszego dostawcy prądu. Nie zrobiono nic, aby obniżyć koszty wytwarzania energii. Kapitałowe wejście spółek energetycznych w górnictwo, które miało stabilizować cenę energii okazało się farsą. Nieudolność, bezradność i brak kompetencji rządu PiS obserwujemy od początku kadencji. Szczególnie uwidoczniło się to w  ostatnich  miesiącach ubiegłego roku. Widzieliśmy jak prezes Urzędu Regulacji Energetyki uświadamia Ministrowi Energii, że nadzorowane przez niego spółki energetyczne, złożyły wnioski o wzrost taryfy o 40 proc., a nie jak szacował minister - o 5 proc. Wtedy to rząd zaczął „przebierać nogami” -  wpadł w panikę.

Rządzący uświadomili sobie, do czego doprowadził brak polityki energetycznej. Rozpoczął się  serial pt. „Ceny prądu”, w roli głównej wystąpił premier i minister energii. Prześcigali się w nieprzemyślanych i nieodpowiedzialnych propozycjach zahamowania wzrostu cen. Obserwowała i śmiała się z tego cała Polska. W końcu na dodatkowo zwołanym przez marszałka posiedzeniu Sejmu 28 grudnia 2018r. rząd przedstawił projekt ustawy. O tym, że projekt ustawy pisany był niedbale, w chaosie, „na kolanie”, pod presją czasu świadczy fakt, że w tym samym dniu na posiedzeniu komisji opiniującej ten projekt, rząd przyniósł teczkę pełną poprawek. I tak pod osłoną nocy w wielkim zamieszaniu  pracowaliśmy nad tą ustawą, zgłaszając szereg  nieprzyjętych przez rząd i posłów PiS poprawek. Ustawa została uchwalona, miała w 2019 r. zahamować wzrost cen.

 Po dwóch miesiącach od przyjęcia ustawy okazuje się, że wcale nie działa! Brak jest rozporządzeń, ministerstwo energii nie zdołało przygotować stosownych aktów wykonawczych, na które czekają nie tylko firmy energetyczne, ale także odbiorcy końcowi. Ceny energii drastycznie rosną - np. szpitale oraz samorządy płacą za energię elektryczną prawie 80 proc. więcej. Co gorsza, nie ma jej na rynku!  Nikt  nie chce jej sprzedać przedsiębiorcom, którym wygasł poprzedni kontrakt.  Po raz kolejny wychodzi na jaw kłamstwo premiera o zahamowaniu  podwyżek cen energii. Tego nie trzeba premierowi udowadniać  w sądach.  Firmy nie mają ofert sprzedaży prądu - alarmuje  do ministra energii i UOKiK-u prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Mówi: „Sytuacja szczególnie jest trudna dla odbiorców, którym w sposób naturalny skończyły się lub skończą się umowy terminowe zawarte kilka lat wstecz, chcą zmienić sprzedawcę i nie mogą znaleźć nowych ofert na rynku. W kilkunastoletniej historii funkcjonowania detalicznego rynku energii elektrycznej taką sytuację należy uznać za bezprecedensową.” Wiąże się to z uruchomieniem sprzedaży rezerwowej po cenach wyższych niż w standardowych umowach. Czy to przypadkiem nie jest podwyżka cen energii ?!

Na ostatnim posiedzeniu Sejmu  w lutym, ponownie obserwowaliśmy kolejny odcinek już nie serialu, a telenoweli  pt. „Ceny prądu”, w główną rolę wcielili się teraz  posłowie PiS (bo chyba premierowi i ministrowi było wstyd). Przynieśli  nowelizację ustawy i do niej, tego samego dnia, składali siedem poprawek (cała ustawa zawiera tylko osiem artykułów).  Należy dodać, że proponowana przez posłów PiS nowelizacja, zawiera w dużej części uwagi zgłaszane przez posłów  Platformy Obywatelskiej w grudniu 2018r., podczas prac nad ustawą. Mówiliśmy  wtedy m.in. o braku zgodności ustaw z prawem UE, o ograniczeniu kompetencji regulatora rynku energii – czyli prezesa URE, o braku czytelności zapisów ustawy. Pytaliśmy czy wszystkie rodzaje umów zostaną objęte ceną ustawową.  Nowelizacja została uchwalona jak większość projektów pod osłoną nocy. O ocenie jej wartości niech świadczą  słowa prezesa URE na Komisji Energii i Skarbu Państwa: „To koniec rynku energii. Ta ingerencja polityczna cofa nas o 20, a może 30 lat, likwidując wysiłek branży i poprzednich pokoleń. Podwyżka w kolejnych latach będzie bardzo dotkliwa, uderzy w konkurencyjność gospodarki”.

Telenowela pt. „Ceny prądu” trwa. Z pewnością będziemy obserwować kolejne odcinki już nie telenoweli, a raczej opery mydlanej, bo ustawę skonstruowano tylko na 2019r. Przypadek? To rok wyborczy! Pamiętajmy, że to aktorzy, odgrywający dziś główne role, powinni nam, odbiorcom końcowym odpowiedzieć, jak zrekompensowane zostaną podwyżki cen produktów i usług, które już zdrożały w  wyniku wzrostu cen prądu. Co będzie po 2019r. ? O ile wzrośnie cena energii ? Czy wytrzymają to nasze domowe budżety?