Energetyczne, nie słoneczne - porażenie!

Grozi nam całkiem realny udar. Tyle, że nie słoneczny - mimo letnich upałów -a energetyczny, bo takich cen energii jeszcze nie było!

Według szacunków ekspertów energia podrożeje prawie dwukrotnie na przestrzeni najbliższej dekady. W przyszłym roku rachunki gospodarstw domowych będą wyższe nawet o 15 proc. - załóżmy, że wydają one przeciętnie 1,4 tys. zł rocznie to podwyżka wyniesie 210 zł. Obecnie na rynku hurtowym, Towarowej Giełdzie Energii prąd jeszcze nigdy nie był tak drogi.Ceny energii elektrycznej na trzeci kwartał 2018 r. przekroczyły 300 zł za MWh! A jeszcze niedawno były na poziomie grubo poniżej 200 zł za MWh.Wyższe rachunki zapłaci każdy: firmy duże i te małe, przedsiębiorstwa, handlowcy, usługodawcy, każde gospodarstwo domowe. Będziemy płacić więcej w sklepach, bo przecież przedsiębiorcy wliczą te koszty w cenę towaru.

Hipotezom, dlaczego tak się dzieje, nie ma końca. Można spodziewać się, że rząd PiS jak  zwykle wskaże winnych: Unie Europejską, Odnawialne Źródła Energii, partie zielonych, uprawnienia do emisji CO2 itp. Ostatnio coraz głośniej też o… spekulantach.

Faktem jest,żedo dziś, rząd PiS nie przedstawił swojejPolityki Energetycznej Polski.Nie wiemy ile energii będziemy produkować z węgla, z gazu, z OZE, czy będzie to energii pochodząca z atomu?Jednym z powodów wzrostu cen energii, są niewątpliwie rosnące ceny węgla o ponad 15 proc. w ciągu roku. Produkowana z niego energia stanowi ponad 78 proc. energii w Polsce. Dopóki rząd nie podejmie i tak spóźnionych działań, najbardziej narażeni na skutki wzrostu cen energii będziemy my – Polacy. A przecież cena naszej energii jest już jedną z najwyższych w UE. Wszyscy dostajemy już po kieszeni, a droga energia zatopi niejedną firmę.

Nienormalny w Polsce jest brak długoterminowej prognozy cen energii, zwłaszcza wobec zgłaszania do realizacji od przypadku do przypadku, na szybko,dość lekkomyślnych koncepcji energetycznych, przy braku całościowej polityki energetycznej. Gdzie tu poczucie bezpieczeństwa energetycznego?

Wydobycie węgla i innych surowców maleje.Węgiel kamienny drożeje. Rząd wbrew temu co zapowiadał zamyka kopalnie i trwale likwiduje miejsca prac w górnictwie oraz branży okołogórniczej.Tak zarządzane kopalnie nie są w stanie wydobyć takiej ilości polskiego węgla, która zaspokoiłaby potrzeby elektrowni i elektrociepłowni.W efekcie tych działań elektrownie i elektrociepłownie nie utrzymały ostatnio ustawowych rezerw strategicznych, o czym informował Urząd Regulacji Energetyki (URE).

Skoro węgla brakuje, to się go importuje. Skąd? Od stycznia do maja 2018 roku, przy całym imporcie węgla wynoszącym 7,2 mln ton, kupiliśmy 5,12 mln ton z Rosji! Jak tak dalej pójdzie toza rządów PiS przez 4 lata sprowadzi się ok. 60 mln ton węgla z tego kraju. To prawie tyle, ile wynosi roczna produkcja węgla kamiennego w Polsce.

Trudno nie pokusić się w tym momencie o stwierdzenie, że Polacy finansują rosyjskie górnictwo i ratują rosyjskie miejsca pracy.

Na ogrzewanie mieszkań i opłaty energetyczne wydajemy już ponad 10% naszych dochodów. I mimo, że oszczędzamy płacić będziemy jeszcze więcej. Tym razem, za sprawą ustawyo rynku mocy i przegłosowanej ostatnio ustawy, „o jakości paliw”.

Wysokość rachunku „energetycznego udaru” na 2019r. poznamy ostatecznie pod koniec roku. Wtedy URE rozpatrywać będzie wnioski taryfowe dystrybutorów i sprzedawców energii. Pozostaje nam żyć nadzieją, że niskie, jesienne temperatury skłonią rządzących do refleksji i schłodzą apetyty na drastyczne podwyżki cen energii.