Górnictwo: od hurraoptymizmu do megapesymizmu

Bardzo dobre wyniki Kompanii Węglowej pozwalają z optymizmem patrzeć na scenariusz założony w jej strategii, przewidujący upublicznienie spółki w 2014 r. - mówił przed dwoma laty wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz. Sytuacja zmieniła się od tamtej pory diametralnie.

 

W krótkim okresie czasu rodzimi producenci węgla zmuszeni zostali do wdrożenia programów oszczędnościowych. Jeszcze dwa lata temu wydawało się, że kierunek będzie inny - zwiększonych inwestycji i zwiększania wydobycia. Dekoniunktura i spadek cen węgla nakazały weryfikację tych planów.

Największa spółka, czyli Kompania Węglowa, odnotowała w roku 2011 ponad 500 mln zł zysku netto. 


- Bardzo dobre wyniki Kompanii Węglowej pozwalają z optymizmem patrzeć na scenariusz założony w jej strategii, przewidujący upublicznienie spółki w 2014 roku - mówił dwa lata temu wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz. 

Rok 2011 w ogóle był korzystny dla polskich producentów węgla. Przychody kopalń wyniosły w 2011 roku 25,87 mld zł i wzrosły rok do roku o 17,6 procent. To zasługa koniunktury na węgiel i wysokich cen tego surowca. 

Spółki węglowe odnotowały za rok 2011 prawie 2,9 mld zł zysku. Natomiast za rok 2013 odnotowały 430 mln zł zysku netto. W krótkim okresie czasu sytuacja całkowicie się zmieniła. 

W tamtym niedawnym, ale całkiem obiecującym czasie, zarząd Kompanii Węglowej przyjął strategię, która określać miała misję i wizję dalszego rozwoju spółki. 

Kompania Węglowa zamierzała zwiększać wydobycie węgla: od 39 mln 300 tys. ton w 2012 roku do poziomu 43 mln ton w roku 2020. 

Polityka inwestycyjna Kompanii zakładała, że nakłady inwestycyjne będą się zwiększać. 

W 2020 roku Kompania zamierzała przeznaczyć na inwestycje ok. 1 mld 300 lub 400 mln zł. Wzrostowi wydobycia miał towarzyszyć wzrost zatrudnienia pod ziemią. 

W 2020 roku w Kompanii Węglowej miało być zatrudnionych ok. 62 tys. osób. Tak wówczas planowano. 

Z kolei w spółkach zaplecza górniczego cieszono się z zapowiadanych inwestycji w rodzimym górnictwie oraz planowanego zwiększania wydobycia. Wskazywano, że realizacja inwestycji przez spółki węglowe przekładać się będzie na poprawę wyników producentów maszyn i urządzeń górniczych. 

W spółkach zaplecza górnictwa podkreślano, że dostrzega ono restrukturyzację górnictwa węgla kamiennego w Polsce. 


- Spółki są prywatyzowane, wchodzą na giełdę - zaznaczano z optymizmem w przedsiębiorstwach zaplecza górnictwa. - Coraz więcej uwagi w naszym górnictwie zwraca się na energochłonność, jakość, trwałość maszyn i urządzeń. Żeby wyjść temu naprzeciw producenci maszyn modernizują swe dotychczasowe produkty oraz oferują nowe rozwiązania. Przed polskim górnictwem wielkie inwestycje, między innymi w maszyny i urządzenia. Dzięki tym inwestycjom zwiększą się możliwości wydobywcze kopalń, a także poprawie ulegną warunki bezpieczeństwa pracy górników - podkreślano. 


Niewiele czasu minęło, a sytuacja i nastroje na zapleczu górniczym zmieniły się diametralnie. Spółki węglowe ograniczyły mocno zakupy. Poza tym w niektórych obszarach znacznie spadły ceny materiałów oraz usług górniczych. Zachodzi poważna obawa, że część firm z zaplecza górnictwa nie przetrwa. 


- Wolumen zakupowy spółek węglowych zmniejszył się wraz ze zmniejszeniem przez nie wydobycia - mówił w niedawnym wywiadzie dla portalu wnp.pl Bogdan Fiszer, prezes zarządu firmy Conbelts Bytom SA. - To jest i tak przeszło 90 proc. tego, co było w roku 2013. Mamy do czynienia ze spadkiem rzędu 10 procent. Natomiast spadek cen na szereg usług górniczych, a także spadek cen maszyn i urządzeń wyniósł w niektórych przypadkach nawet do 30 procent. Ten spadek ma głównie miejsce w obszarach, gdzie konkurują między sobą polskie firmy. Na kopalniach przyznają, że jakość usług oraz materiałów obniżyła się w pewnych obszarach drastycznie - zaznaczył Bogdan Fiszer. 


W samej Kompanii Węglowej optymistyczną, rozwojową strategię zastąpił program restrukturyzacyjny do roku 2020. Zakłada on między innymi redukcję wydobycia węgla oraz zmniejszenie zatrudnienia. Trudno dziś wyrokować, czy realizacja tego programu pozwoli spółce wyjść na prostą. Ale raczej należy się spodziewać tego, że potrzebne będą bardziej radykalne działania. O tym zadecyduje sytuacja na rynku węgla oraz poziom cen. 


Przychody Kompanii Węglowej skurczyły się w 2013 roku, w porównaniu z rokiem 2012, o około 1 mld zł. Kompania wdrożyła program naprawczy, ograniczyła koszty o ok. 5 proc., a więc ok. 800 mln zł. Jednak spadek cen węgla o 15,5 proc. spowodował, że Kompania wygenerowała stratę na działalności operacyjnej. 


Zarząd spółki oraz związki zawodowe podpisały 6 lutego porozumienie dotyczące treści programu restrukturyzacji spółki. To wprowadziło spokój, jednak problemów nie ubywa, a wprost przeciwnie. Kompania planuje od 2015 roku poziom produkcji wynoszący ok. 32-33 mln ton. Zakłada też - już nie wzrost, ale spadek zatrudnienia z poziomu 55 tys. osób do poziomu 38 tys. pracowników. 


W Planie Techniczno-Ekonomicznym KW na rok 2014 założono stratę na działalności operacyjnej. Wynik finansowy na rok 2014 założono dodatni. Dodatnia akumulacja na sprzedaży węgla ma być uzyskana przez Kompanię w 2015 roku. 


Problemem w Polsce pozostaje brak polityki energetycznej, brak spójnej strategii państwa wobec obu sektorów, czyli górnictwa i energetyki. 


Nie ma strategii w państwie, więc firmy mają problem przy tworzeniu własnych strategii. Najpierw trzeba jasno określić, co chcemy zrealizować. Jeżeli postawimy na węgiel, to nowe projekty węglowe w Polsce powinny być konsekwentnie realizowane. 


Państwo, będące właścicielem kopalń, musi wyznaczyć strategię. Dopiero później można będzie realizować w spółkach konkretne elementy strategii państwa. Ale najpierw taka strategia musi zostać opracowana, a potem konsekwentnie realizowana. 


Trzeba ustalić priorytety na szczeblu państwowym, żeby następnie zarządy poszczególnych spółek węglowych mogły opracować strategie i konsekwentnie realizować wytyczone założenia. Inaczej nadal będziemy się miotać od ściany do ściany. A straconego czasu nie będzie już jak nadrobić.

 

Źródło: LINK